Najnowsze tematy na forum
Oferta Neofit.pl
Wywiad z Piotrem Wojciechowskim z Tatuaż ciało i sztuka część 3
Portal tatuaze.biz zaprasza na wywiad z naczelnym pisma "TATUAZ - Ciało i Sztuka" Piotrem Wojciechowskim.
Z racji tego, że wywiad jest bardzo dlugi podzielony został na trzy części. Na końcu znajduje sie odnośnik do następnej części.
Wywiad z Piotrem Wojciechowskim z Tatuaż ciało i sztuka część 3
Tatuaze.biz: Co sądzisz o coraz częściej powstających kursach dla osób chcących zacząć przygodę z robieniem tatuaży? Jako osoba z dużym doświadczeniem podaj parę wskazówek dla tych, którzy chcą zacząć przygodę z robieniem tattoo.
- Przygoda z tatuażem nie powinna zaczynać się od żadnego kursu, to strata czasu i pieniędzy... Jedyna droga to ciężka praca w studio jako początkujący tatuator, czyli kilka lat na szmacie, mycie rur, bajera z klientami, dbanie o czystość i higienę studia, itp. Tylko wtedy można perfekcyjnie wyuczyć się zawodu, poznając każden szczegół funkcjonowania studia od kuchni.
Oczywiście ciężko jest znaleźć studio, które chętnie zatrudni kogoś nowego z ulicy. To z reguły wygląda tak, że tatuatorzy wciągają w business albo kogoś z rodziny, albo najbliższych przyjaciół. I to jest najczęściej bariera nie do przejścia. Wtedy pozostaje jedynie kupić sobie nasze pismo, znaleźć tam firmę handlującą sprzętem, dokonać zakupu i walczyć metodą prób i błędów, nieraz odczuwając gorycz porażki na własnej skórze, na dodatek w sensie dosłownym. Po kilku latach prawda sama na wierzch wypływa, albo pozostaje się tatuatorem, albo nie.
Ci którzy odchodzą nie wytrzymują próby, brak im zapału i nawet najdroższy kurs im nie pomoże. Pozostają najbardziej zaparci i najzdolniejsi. Ci drudzy z kolei zawsze mają lekkie życie, z reguły łapią się nawet z ulicy, oczywiście jeśli są w stanie pokazać świetne portfolio ze swoimi rysunkami... Ludzie korzystający z kursów to przeważnie jednostki leniwe, którym wydaję się, że nauczą się wszystkiego nie dzięki sobie i własnej silnej woli, lecz dzięki komuś innemu.
Dlatego decydują sie płacić ciężkie pieniądze za jakiś marny świstek ukończenia jakiegoś kursu, po którym i tak nie będą wiedzieli, jak zrobić dobry światłocień czy jednolite wypełnienie czernią bądź kolorem. Tego się nie da nauczyć w krótkim czasie, na to potrzeba długich miesięcy praktyki, czasem lat nawet... Przypomina mi to problem ludzi otyłych, którzy za wszelką cenę chcą schudnąć, i to najlepiej w jak najkrótszym czasie. Ci najbardziej leniwi (stąd zresztą ta otyłość), zamiast się napocić nad spaleniem własnego tłuszczu, decydują się na jego odsysanie, pomniejszanie żołądka i inne paranoje...
Tatuaze.biz: Czy w waszej familii jest ktoś, kto nie posiada tatuażu ?
- Oczywiście. Ma żona nie posiada tatuażu na przykład. Swego czasu nieźle się napociłem projektując wzory specjalnie dla niej. Za każdym razem coś było nie tak. Rysowałem na kartce, projektowałem na jej skórze i za trzecim razem, kiedy spędziłem ponad pół dnia nad zamówionym przez nią rysunkiem, zdenerwowałem się nie na żarty i powiedziałem jej, że jak chce się wydziarać, to niech znajdzie sobie lepszego fachowca ode mnie. Postanowiłem się więcej nie męczyć, gdyż po każdym projekcie ona zmieniała całkowicie temat wzoru.
Byliśmy wtedy świeżą parą i może wydawało jej się, że żeby mieć chłopaka-tatuatora, to też trzeba mieć tatuaż. Z tego miejsca zapewniam wszystkie niewiasty, że to wcale nie jest konieczne. Dziś jesteśmy małżeństwem, mamy dwoje dzieci a ona wcale nie myśli o żadnym tatuażu. Ja na odwrót, mi wzorów przybywa raz na jakiś czas, mało tego, całe me życie zawodowe zdominowane jest przez tematy okołotatuatorskie i nie ma to żadnego wpływu na nasz związek.
Z mojej najbliższej rodziny tylko mój starszy brat jest zdrowo wytatuowany, ponieważ jest również tatuatorem, prowadzi studio TATTOO KAMUFLAŻ w Jastrzębiu Zdroju. Mój ojciec również posiadał dwa tatuaże na przedramionach, zrobił je sobie na długo przed naszym narodzeniem... Po latach mój brat mu je przykrył nowymi, większymi... To wszystko, matka i dwie siostry nie posiadają na razie żadnych wzorów na ciele. Jedna siostra jest jeszcze niepełnoletnia, lecz nie wiem czy będzie miała tatuaż. To będzie zależeć od niej samej...
Tatuaże.biz: Twój ulubiony styl i dlaczego?
- Gdy zaczynałem tatuować preferowałem tylko style światłocieniowe i realistyczne, reszta mnie nie interesowała. Byłem swego rodzaju ignorantem, tribale wydawały mi się głupie a wzory orientalne za proste (!). A to, co sądziłem o stylach typu old school czy new school, dziś nawet przez gardło mi nie przechodzi... Po latach zmieniło się to diametralnie. Dziś nie gardzę żadnym stylem, ponieważ praca nad redagowaniem pisma nauczyła mnie szacunku dla każdej formy wysiłku artystycznego, bez względu na stylistykę. Otworzył się przez to mój umysł i zrozumiałem, że prawdziwy talent ma prawo objawić się pod każdą postacią.
Zaciążyło to też na moich tatuażach. Przez kilka ostatnich lat nie gardzę żadnym tematem i żadnym motywem, z przyjemniścią wykonuje każde zlecenie, gdyż uczy mnie to dobrego rzemiosła. Bez robienia tribali nigdy bym nie pojął, na czym polega płaskie wypełnienie, bez tradycyjnych motywów typu old school czy new school nie zrozumiał bym dobrego konturowania i zabawy grubością linii. Dziś me portfolio wygląda zbyt szeroko, znaleźć tam można wszystkie style, z jakimi zdarzyło mi się borykać. Zdaję sobie sprawę, że dla mnie jako artysty, stworzyło to pewną płupakę samookreślenia się i znalezienia własnej, niepowtarzalnej formy wyrazu. Dla odbiorcy mych prac to również problem przy próbie sklasyfikowania tego, co widzi. Ale nie martwię się tym, ponieważ jestem świadom tego, co robię i czego chcę.
Potrzebowałem tej lekcji rzemiosła gdyż zdałem sobie sprawę, że kluczem do dobrej sztuki jest przede wszystkim maksymalne opanowanie narzędzia, jakim się pracuje, czyli pełna kontrola nad nim. Gdy już się posiądzie tą wartość (co ciągnie się nieraz latami), to wtedy dopiero zaczyna się dobra zabawa z tematem pracy i z formą...
Tatuaze.biz: Kto czyta wasze pismo? I przyciągnij nowych odbiorców krótką reklamą.
- Nasze pismo jest przede wszystkim dla tych, co lubią nie tylko oglądać, ale i czytać. Nie mam zamiaru wychodzić jedynie naprzeciw kulturze obrazkowej. Co to, to nie... Treść nie może być zawarta jedynie w obrazku, musi funkcjonować razem z nim na tej samej płaszczyźnie odbioru. Gdy treść uzupełnia się z załączonym obrazkiem (i odwrotnie), to wtedy siła przekazu wykorzystuje 100% swych możliwości.
Moja gazeta jest skierowana do konkretnego odbiorcy i musi iść z nim na pewien kompromis. Dlatego teksty w naszym piśmie są pisane swobodnym językiem i mają specyficzny klimat: sztuka przeplata się z klimatami środowiskowymi, a nwet subkulturowymi i moim zdaniem nie przynosi to ujmy na honorze żadnej ze stron. Sztuka przez duże S to przeintelektualizowany syf z przeznaczeniem tylko dla snobów. Najlepsza sztuka z reguły jest tam, gdzie nikt się jej nie spodziewa, dlatego można, i nawet trzeba szukać jej w tatuażu. Pismo kupują z reguły ludzie związani ze sceną tatuażu, choć dobrze by było, żeby każden potencjalny klient, chcący sobie zrobić pierwszy tatuaż, najpierw zaprenumerował nasze pismo. Taka sytuacja była by wzorcowa, korzystna dla wszystkich zainteresowanych!
Tatuaze.biz: Dziękuję serdecznie za rozmowę i mam nadzieje, ze spotkamy się na jakieś konwencji w Polsce.
- Niechybnie! Ja również dziękuję...
Galeria Piotra Wojciechowskiego:

- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Copyright 2005 - 2007 by Tatuaze.biz. Wszystkie prawa zastrzeżone. Autorzy serwisu nie ponoszą odpowiedzialnooci za treści umieszczane przez użytkowników. Kopiowanie zabronione.




