View Full Version : Ochrona w pracy.
Cześć. W piątek zrobiłem swój pierwszy tatuaż na łydce. Zalecam się do instrukcji na temat pielęgnacji tatuażu, jednak pewną przeszkodą, jest moja praca. Stykam się tam z brudem, pyłem itd. Praca w długich spodniach nie zapewni mi odpowiedniej ochrony - stąd pytanie - jak zabezpieczyć tatuaż? Opatrunek, folia? Macie na to jakieś sposoby?
pajak914
06-19-2011, 17:52
W takiej sytuacji doradzałbym abyś nakładał nieco grubszą warstwę maści i na to folię. W miarę możliwości zmieniaj opatrunek co 4-5h i nie powinno się nic dziać. Wiem bo sam taką sytuacje przerabiałem. Pzdr
Było miliony razy: obwinąć folią spożywczą i jak najczęściej przemywać wodą.
Edi_88_88
06-20-2011, 06:45
a jabym nie zamykal...,bo moim zdaniem folia nie jest dobrym wyjsciem....w pracy napewno sie pocisz,tym bardziej ze ostatnio bywa cieplo :)pot zbiera sie pod folia,a poza tym nie ma dostepu powietrza,tlenu,ktory jest czynnikiem aktywnym w kazdej reakcji,takze w gojeniu...ja osobiscie bym byl za opatrunkiem z gazy np. lub bandaż jest to "przewiewne" i nie dopusci brudu,mialem ten sam problem robiac sobie tatu na nodze i wiem ze praca daje w dupe,ja jestem alpinista wiec pot to dla mnie nie nowosc a wiem ze potrafi namieszac...
Edi_88_88
06-20-2011, 06:49
a ps. Pajak w pracy nie ma jak zmienic opatrunku...musialby ze soba apteczke nosic,a wydaje mi sie ze to nie bylo by mile widziane u pracodawcy...praca trwa ok.8 do 12 godzin najczesciej ,wiec 4-5 nie wchodzi w gre :)
pajak914
06-20-2011, 16:45
a ps. Pajak w pracy nie ma jak zmienic opatrunku...musialby ze soba apteczke nosic,a wydaje mi sie ze to nie bylo by mile widziane u pracodawcy...praca trwa ok.8 do 12 godzin najczesciej ,wiec 4-5 nie wchodzi w gre :)
Nie wiem gdzie kto pracuje, ale raczej łazienka (ewentualnie dostęp do wody, etc.) raczej się znajdzie. A gdybyś pracował 16h to co? Za przeproszeniem odlać się też nie możesz? Bo o tak oczywistych rzeczach jak przerwa na kawę/obiad nie wspomnę. Nie ma takiej sytuacji w której nie byłoby to możliwe. Mówi Ci to osobnik, który spawał zbiorniki na gaz na wysokości 28 metrów w Europorcie w Rotterdamie i poradził sobie ze zmianą opatrunku;). Nie opowiadajcie niekiedy, że trzeba aż tak się rozczulać nad gojeniem. Zachować jedynie podstawowe zasady i będzie ok. Ludzie mają brać miesiąc wolnego na czas gojenia czy jak...?:rolleyes:.
musialby ze soba apteczke nosic,
Namiot tlenowy też ma zabierać ze sobą? :o.
Mnie tam wystarczy tubka maści w kieszeni...
A przerwa na obiad czy tam na lunch?
Jak się pracuje tyle godzin fizycznie to przecież trzeba coś jeść.
Dokładnie nie nalezy przesadzać z gojeniem, najważniejsze żeby zachować higienę w miarę możliwości i nie dotykać świezego tatuażu brudnymi łapskami. Przemywanie wodą i smarowanie maścią w zupełności wystarcza.
haretattoo
06-20-2011, 16:53
a jabym nie zamykal...,bo moim zdaniem folia nie jest dobrym wyjsciem....w pracy napewno sie pocisz,tym bardziej ze ostatnio bywa cieplo :)pot zbiera sie pod folia,a poza tym nie ma dostepu powietrza,tlenu,ktory jest czynnikiem aktywnym w kazdej reakcji,takze w gojeniu...ja osobiscie bym byl za opatrunkiem z gazy np. lub bandaż jest to "przewiewne" i nie dopusci brudu,mialem ten sam problem robiac sobie tatu na nodze i wiem ze praca daje w dupe,ja jestem alpinista wiec pot to dla mnie nie nowosc a wiem ze potrafi namieszac...
Bzdury piszesz, jak nie wiesz to nie wprowadzaj ludzi w błąd, żadnej gazy, grubiej bephanthen lub alanthan plus w maści i folia, nic więcej. W pracy można zmienić co 3-4h opatrunek ( istnieją toalety) jeśli nie przepoci to jak zmieni po 8h to też nic się nie stanie. Dostęp tlenu nie jest ważny przez pierwszy okres bo maści mają właściwości bakteriobójcze i przyśpieszają gojenie. Gaza natomiast ma wiele wad, potrafi się przykleić do strupka nie zabezpiecza przed bakteriami itp.
pajak914
06-20-2011, 16:56
Gaza natomiast ma wiele wad, potrafi się przykleić do strupka nie zabezpiecza przed bakteriami itp.
Zgadzam się. Pomijając to, ze gazę o niebo łatwiej zafajdać. Wszelkie wilgoci w nią wsiąkają, etc.
Zgadzam się. Pomijając to, ze gazę o niebo łatwiej zafajdać. Wszelkie wilgoci w nią wsiąkają, etc.
I sama maść też wsiąka w bandaż/gazę; skutkiem czego trzeba smarować 4 razy grubiej. Sam tak próbowałem i efekt był fatalny - wróciłem do foli spożywczej i Bepanthenu.
Dzisiaj stosowałem tą metodę - grubiej maść + folia, zmiana opatrunku co cztery godziny i przemywanie wodą - wszystko jest w jak najlepszym porządku. Co prawda zaczyna niemiłosiernie swędzieć, ale to efekty gojenia, wiadomo. Co do pocenia - to raczej nieuniknione, jeżeli pracuje się fizycznie - mam nadzieje, że nic nie spierze :).
Edi_88_88
06-23-2011, 01:10
praca jest rozna,nawiazujac do poprzednikow,ktorzy uwazaja ze toalety sa wszedzie! nie neguje opini ze gaza moze nie jest najlepszym wyjsciem,ale o foli mam zle zdanie mi odparzylo noge po jednym dniu w pracy,"Pajak" ja na tej wysokosci jestem tez codzien,i uwierz ze czasem,niemoge sie wylac przez pare godzin:) no chyba ze chcialo by mi sie zjechac z gory a pozniej znow dymac na linie na 30-40metrow a i na wyzszych drzewach tez bylem.lecz prawda jest taka ze cudownych rad nie ma.z praca jest zawsze problem :(
Dlatego ja zawsze biorę urlop...
Powered by: vBulletin Version 3.6.7