alllga
02-08-2009, 13:43
na pozór bardzo trudno jest znaleźć jakieś wiarygodne i jednoznaczne informacje na forach i w ogóle na necie, a już szczególnie jak ma sie świeży tatuaż i szuka sie co jest normalne a co nie i czego sie spodziewać.
no ale każdy jakoś sobie radzi po części kierując sie zaleceniami tatutora, po części tym co wyczytał z neta, a po części tym co sadzi ze jest rozsądne :)
napisze tu co i jak robiłam, od początku, może komuś sie przyda.
DZIEŃ 1 - tatuowanie
- godzina 17 - wychodzę z salonu z obolałą stopą zawiniętą w folie.
- dokuśtykałam do domu jakoś, i nie zdejmowałam folii do przez jakieś 4 h.
- kolo 21 przestałam czuć ból wytatuowanego miejsca. zdjęłam folie, umyłam tatuaż letnią wodą i zwykłym mydłem, luksja chyba.. :)
skóra czerwona, nabrzmiała, bolesna przy dotyku, gorąca, stopa jakby taka napuchnięta troszke
pod folią nazbierało sie trochę krwi, wazeliny i osocza.
- po umyciu i delikatnym osuszeniu papierowymi recznikami posmarowałam bepanthenem, nie zawijałam w folie, dałam skórze oddychać.
- kolo 24 znów umyłam stopę mydłem, posmarowałam i tym razem zawinęłam w folie i poszłam spać. nie jestem zwolenniczką foliowania tatuazu, ale doszłam do wniosku że lepiej skorzystać z folii, bo to jeszcze świeża rana i powina być nawilżona, a bez folii mogłaby wyschnąć i sie poocierać od poscieli, a to definitywnie nie ułatwiłoby gojenia...
DZIEŃ 2
- rano zdjęłam folie. nagromadziło się pod nią trochę osocza i bepanthenu, i zrobiła sie taka maź, taka papka o zabarwieniu czarno - brązowym, od barwnika z tatuazu. skóra nadal czerwona, bolesna,cieplejsza niz na drugiej stopie. tatuaz jakby wypukły, skóra w pobliżu też. przez cały dzień myłam co 3 h stope mydłem i smarowałam po 5 minutowym przeschnięciu bepanthenem, cienka warstwa. nie nosilam folii ani skarpety, caly dzien stopa byla na powietrzu.
- wieczorem obrzęk sie zmniejszyl, chodzenie przestało byc bolesne, jednak skóra nadal wyglądala na mocno drażliwą i przy podraznieniu (dotykanie przy mysiu, otarcie o ubranie) wciąż czułam dyskomfort. w niektórych miejscach widać takie małe grudki (milimetr na milimetr), szczególnie na brzegach tatuażu, pewnie strupki zaschniętego osocza i krwi. w dotyku też je czuć dobrze. ale nie zdzierałam ich, przy myciu delikatnie.
- na noc posmarowalam trochę grubiej maścią i ponownie zawinęłam w folie.
DZIEŃ 3
- rano znów papka pod folią. skóra mniej obrzmiała, zaczerwienienie powoli znikało, wypukłe są już tylko elementy tatuażu, a nie cała skóra w około. te strupki z wczoraj chyba sie rozmoczyły pod folią, bo juz ich nie ma.
- znów myłam co 3 godziny i smarowałam i cały dzień stopa była na powietrzu.
- po południu wyszłam na zakupy, to zawinęłam stopę folią, ubrałam luźne buty i spokojnie wyszłam na dwór. po powrocie (jakieś pol godziny) umyłam stopę i do wieczora trzymalam na powietrzu.
- wieczorem przed spaniem umyłam stopę, posmarowalam grubszą warstwę bepanthenu i nie zakładałam juz folii na noc, skóra nie była juz taka bolesna i zaczerwienienie zeszło całkiem
- spalam nie przykrywając stopy kołdrą, żeby maść sie nei zmazała w miarę mozliwosci.
DIZEŃ 4
- rano tatuaz byl prawie suchy, nic sie juz z niego nie sączyło, zaczerwienienia brak, obrzęku brak, temperatura taka jak reszty ciała, wszystko wyglądało normalnie, nie bolało przy dotykaniu. tatuaz jest troche chropowaty, nadal lekko wypukly, strupków brak
- znów myłam co 3 h, ale po wysuszeniu najpierw nakładałam sporą ilość maści z witaminą A (w aptece po 3 zł), czekałam z 10 minut aż sie wchłonie, i potem natłuszczałam bepanthenem.
- na noc bez folii.
DZIEŃ 5
- rano tatuaż nie byl przesuszony, mimo że maść sie starła. skóra wkoło tatuażu wróciła do normy, nic mnie nie boli, nawet przy chodzeniu, w ogóle nie czuje ze mam tatuaz. strupków brak. nadal brak jakiegokolwiek swędzenia, mimo że po lekturze forum spodziewałam sie go juz wczoraj. ogólnie stopa wygląda juz ladnie.
- myje co 3 h, czekam 5 minut az skóra wyschnie, nakładam maść z witaminą A, czekam 10 minut aż sie wchłonie, nakładam bepanthen.
- przy smarowaniu maścią zauważam juz znacznie wyraźniejsze niż wczoraj płatki odstającej skórki na tatuażu. maść sie tak jakby zbiera przy nich. chyba zaczynam sie łuszczyć, chociaż nic kompletnie mnie nei swędzi. moze to dlatego nie mam swędzenia, że myłam często, trzymałam na powietrzu i nawilżałam sumiennie? :) tych odstających małych skórek nie ruszam, przy smarowaniu tez delikatnie, zeby sie nie odrywaly.
DZIEŃ 6
- pielęgnacja bez zmian, chociaż rzadziej juz przemywam, skóra wygojona.
- dziś zaczela mi w końcu porządnie schodzić skóra, sporymi płatkami, przy myciu, wycieraniu i wcieraniu maści odrywaja sie ciągle masowo płatki czarnego naskórka. skóra pod tym jest normalna, jak sie ją naciągnie to błyszczy sie śmiesznie. nadal mnei nic nie swędzi.
DZIEŃ 7
- naskórek z tatuażu zszedł całkiem, teraz przy smarowaniu maścią śmiesznie to wygląda, bo maść zbiera sie na brzegach tatuażu zahaczając o naskórek który został miedzy elementami tatuażu i nie zszedł. z maści tworzą sie takie biale kontury wokól czarnych elementów tatuażu :) mysle ze jeszcze troche potrwa zanim ten naskórek tez zejdzie i skóra sie wyrówna. ale nie ulega wątpliwosci, ze tatuaz jest juz calkowicie zagojony :)
to tyle, zobaczymy co będzie dalej, ale najgorsze mam już na pewno za sobą.
tatuaż zaje*****e mi się podoba i nie mogę się doczekać lata :)
być może nikomu sie nie będzie tego chciało czytać, a być może komuś pomoże ten text jakoś, napisałam to, bo mam chwile czasu przy niedzieli, oraz dlatego że ja też chętnie przeczytałabym taki mini dziennik gojenia tatuażu kiedy sama szukałam informacji o gojeniu jak wróciłam z salonu z nowym tatuażem.
pozdrowienia dla wszystkich wydziaranych :)
no ale każdy jakoś sobie radzi po części kierując sie zaleceniami tatutora, po części tym co wyczytał z neta, a po części tym co sadzi ze jest rozsądne :)
napisze tu co i jak robiłam, od początku, może komuś sie przyda.
DZIEŃ 1 - tatuowanie
- godzina 17 - wychodzę z salonu z obolałą stopą zawiniętą w folie.
- dokuśtykałam do domu jakoś, i nie zdejmowałam folii do przez jakieś 4 h.
- kolo 21 przestałam czuć ból wytatuowanego miejsca. zdjęłam folie, umyłam tatuaż letnią wodą i zwykłym mydłem, luksja chyba.. :)
skóra czerwona, nabrzmiała, bolesna przy dotyku, gorąca, stopa jakby taka napuchnięta troszke
pod folią nazbierało sie trochę krwi, wazeliny i osocza.
- po umyciu i delikatnym osuszeniu papierowymi recznikami posmarowałam bepanthenem, nie zawijałam w folie, dałam skórze oddychać.
- kolo 24 znów umyłam stopę mydłem, posmarowałam i tym razem zawinęłam w folie i poszłam spać. nie jestem zwolenniczką foliowania tatuazu, ale doszłam do wniosku że lepiej skorzystać z folii, bo to jeszcze świeża rana i powina być nawilżona, a bez folii mogłaby wyschnąć i sie poocierać od poscieli, a to definitywnie nie ułatwiłoby gojenia...
DZIEŃ 2
- rano zdjęłam folie. nagromadziło się pod nią trochę osocza i bepanthenu, i zrobiła sie taka maź, taka papka o zabarwieniu czarno - brązowym, od barwnika z tatuazu. skóra nadal czerwona, bolesna,cieplejsza niz na drugiej stopie. tatuaz jakby wypukły, skóra w pobliżu też. przez cały dzień myłam co 3 h stope mydłem i smarowałam po 5 minutowym przeschnięciu bepanthenem, cienka warstwa. nie nosilam folii ani skarpety, caly dzien stopa byla na powietrzu.
- wieczorem obrzęk sie zmniejszyl, chodzenie przestało byc bolesne, jednak skóra nadal wyglądala na mocno drażliwą i przy podraznieniu (dotykanie przy mysiu, otarcie o ubranie) wciąż czułam dyskomfort. w niektórych miejscach widać takie małe grudki (milimetr na milimetr), szczególnie na brzegach tatuażu, pewnie strupki zaschniętego osocza i krwi. w dotyku też je czuć dobrze. ale nie zdzierałam ich, przy myciu delikatnie.
- na noc posmarowalam trochę grubiej maścią i ponownie zawinęłam w folie.
DZIEŃ 3
- rano znów papka pod folią. skóra mniej obrzmiała, zaczerwienienie powoli znikało, wypukłe są już tylko elementy tatuażu, a nie cała skóra w około. te strupki z wczoraj chyba sie rozmoczyły pod folią, bo juz ich nie ma.
- znów myłam co 3 godziny i smarowałam i cały dzień stopa była na powietrzu.
- po południu wyszłam na zakupy, to zawinęłam stopę folią, ubrałam luźne buty i spokojnie wyszłam na dwór. po powrocie (jakieś pol godziny) umyłam stopę i do wieczora trzymalam na powietrzu.
- wieczorem przed spaniem umyłam stopę, posmarowalam grubszą warstwę bepanthenu i nie zakładałam juz folii na noc, skóra nie była juz taka bolesna i zaczerwienienie zeszło całkiem
- spalam nie przykrywając stopy kołdrą, żeby maść sie nei zmazała w miarę mozliwosci.
DIZEŃ 4
- rano tatuaz byl prawie suchy, nic sie juz z niego nie sączyło, zaczerwienienia brak, obrzęku brak, temperatura taka jak reszty ciała, wszystko wyglądało normalnie, nie bolało przy dotykaniu. tatuaz jest troche chropowaty, nadal lekko wypukly, strupków brak
- znów myłam co 3 h, ale po wysuszeniu najpierw nakładałam sporą ilość maści z witaminą A (w aptece po 3 zł), czekałam z 10 minut aż sie wchłonie, i potem natłuszczałam bepanthenem.
- na noc bez folii.
DZIEŃ 5
- rano tatuaż nie byl przesuszony, mimo że maść sie starła. skóra wkoło tatuażu wróciła do normy, nic mnie nie boli, nawet przy chodzeniu, w ogóle nie czuje ze mam tatuaz. strupków brak. nadal brak jakiegokolwiek swędzenia, mimo że po lekturze forum spodziewałam sie go juz wczoraj. ogólnie stopa wygląda juz ladnie.
- myje co 3 h, czekam 5 minut az skóra wyschnie, nakładam maść z witaminą A, czekam 10 minut aż sie wchłonie, nakładam bepanthen.
- przy smarowaniu maścią zauważam juz znacznie wyraźniejsze niż wczoraj płatki odstającej skórki na tatuażu. maść sie tak jakby zbiera przy nich. chyba zaczynam sie łuszczyć, chociaż nic kompletnie mnie nei swędzi. moze to dlatego nie mam swędzenia, że myłam często, trzymałam na powietrzu i nawilżałam sumiennie? :) tych odstających małych skórek nie ruszam, przy smarowaniu tez delikatnie, zeby sie nie odrywaly.
DZIEŃ 6
- pielęgnacja bez zmian, chociaż rzadziej juz przemywam, skóra wygojona.
- dziś zaczela mi w końcu porządnie schodzić skóra, sporymi płatkami, przy myciu, wycieraniu i wcieraniu maści odrywaja sie ciągle masowo płatki czarnego naskórka. skóra pod tym jest normalna, jak sie ją naciągnie to błyszczy sie śmiesznie. nadal mnei nic nie swędzi.
DZIEŃ 7
- naskórek z tatuażu zszedł całkiem, teraz przy smarowaniu maścią śmiesznie to wygląda, bo maść zbiera sie na brzegach tatuażu zahaczając o naskórek który został miedzy elementami tatuażu i nie zszedł. z maści tworzą sie takie biale kontury wokól czarnych elementów tatuażu :) mysle ze jeszcze troche potrwa zanim ten naskórek tez zejdzie i skóra sie wyrówna. ale nie ulega wątpliwosci, ze tatuaz jest juz calkowicie zagojony :)
to tyle, zobaczymy co będzie dalej, ale najgorsze mam już na pewno za sobą.
tatuaż zaje*****e mi się podoba i nie mogę się doczekać lata :)
być może nikomu sie nie będzie tego chciało czytać, a być może komuś pomoże ten text jakoś, napisałam to, bo mam chwile czasu przy niedzieli, oraz dlatego że ja też chętnie przeczytałabym taki mini dziennik gojenia tatuażu kiedy sama szukałam informacji o gojeniu jak wróciłam z salonu z nowym tatuażem.
pozdrowienia dla wszystkich wydziaranych :)