View Full Version : a jak Wy zaczynaliscie ?
pytanie do bardziej doswiadczonych tatuatorow... jakie byly wasze poczatki?
z jakimi problemami sie borykaliscie, co sprawialo wam najwiekszy problem ?
taki temat gawedziarski :P
dropsikk
10-29-2008, 03:08
no jak to jak zaczynalem tak jak wiekszosc od recznie robionej strunowki:) widze ze chyba jako jeden odwazylem wpisac sie w tym poscie:) problemami dla mnie byly prosta linia i dokladne wypelnienie
Ja rownierz podobnie zaczynalem :) ta "maszynka" moje historia trwala moze 2 "tatuaze" i wyzucilem przez okno i zmobilizowalem sie do kupna normalnych narzedzi :) Nerwica brala przy przeswitach i uzyskaniu czerni :P
dropsikk
10-30-2008, 21:06
no wlasnie widze ze kolega mial podobne problemy mi tam cienie przychodzily nawet na stronowce bez zadnych problemow do dzisiaj mam skorpiona na udzie robionego strunowka:) i jestem z niego jak narazie zadowolony chodzic sa male niedociagniecia ale nie mam zamiaru nic w nim zmieniac mam do niego sentyment:) ewentualnie rozjasnic bialym delikatnie i wkomponowac go w inna dziarke ale jeszcze nie mam pomyslu:)
Heh moj pierwszy tatuaz za gowniarza - smok tribalny na lopatce, rownierz byl robiony strunowka, idealny nie jest ale taka "pamiatka" :) Jakos sie przywiazalem do niego hehe
dropsikk
11-02-2008, 01:25
widze ze kolega podobne zdanie ma na ten temat:) powiem ci szczerze ze ja to sie nawet do stronowki przywiazalem i ciagle lezy jako pamiatka w szufladzie:) myslalem zeby sobie zrobic taki hacyzk na scianie i ja zawiesic ale to chyba troche siara:D
Jupiczek23
01-11-2009, 20:50
Elo ja zaczynałem około 4 miesiące temu samoróbka mam 14 lat:cool::cool:
O koles,nie za młody?ktoś cie sypnie i starzy leca do pierdla za to,jak to sie nazywa-okaleczenie czyjegoś ciała.do tematu,ja tak jak wszyscy tutaj-samoróbka.najpierw na szpilce,potem na igle do szycia.denerwowało ze pojedyncze i strasznie cienkie wiec domyślacie sie jak było z wypełnieniem.przebudowalem,kupilem igły do tattoo,max mi tam 5m wchodziło i 7rs:)ogólnie zrobilem nią jakies...5 tatuaży.smudy stwierdziłem ze juz czas wejsc na wyższy poziom,a do tego wymagany lepszy sprzęt.kupilem,mam. Jest dobrze :) tylko jeszcze troche trudno mi sie przyzwyczaić do niej,ale nie na zle :)
dropsikk
01-12-2009, 11:53
tak zawsze jest ja juz troszke tatuuje normalna maszyna i powiem ci ze ciagle mi cos nie pasuje nawet jak linie ida dobrze to chcial bym zeby szly lepiej i tak w kolko wkoncu jak proboje ustawic ja perfect to kurde cos popsuje zawsze i zabawa zaczyna sie od nowa:)
Ja do tej pory mam tak ze podczas pracy wszystko ladnie i cacy, po wyjsciu klienta ogladam fotki i dopiero widzee co mozna bylo lepiej zrobic itp :P
dropsikk
01-12-2009, 17:31
normalne zawsze we wlasnych pracach cos nie pasuje:)
temilade
01-20-2009, 10:29
ja dopiero zamierzam zacząć moją "przygode" z tatuażami. Czy nie za trudno bedzie zaczynac "kupną" maszynką? prawie nic nie wiem jak przebiega robienie tatuaży ale w końcu każdy musiał się uczyć ;)
dropsikk
01-20-2009, 11:39
to idz najlepiej do jakiegos studia zrob sobie jakis wzorek i sie przyjrzyj albo pochodz i popytaj czy mogl bys zobaczyc jak taki zabieg przebiega bo nie masz o tym zielonego pojecia moze ci pozwola zostac i sie przygladac ale watpie zadko kto sie na to zgadza
mi np. koleś nie pozwolił być w 'zabiegowym' podczas robienia.
Ale powiedzial zebym przyszedl ze zdjęciami brudnoisów, to popatrzy i usiądzemy sobie kiedys jak juz zamknie lokal i cos tam mnie poduczy.
dropsikk
01-23-2009, 00:15
no to stary na co czekasz lec tam do studia i wykorzystuj sytuacje malo kto sie taki trafia co chce pomoc:) az ci zazdroszcze mi nikt nei pomagal:D
gangbang
06-01-2009, 16:14
ja mialem troche fory bo zaczelem bedac w wielkiej bryt(w)anji i jakos bylo mnie stac na zakup sprzetu.z samym fachem jednak bylo juz gozej bo musialem sam do wiekrzosci dochodzic chociaz mialem troche pomocy bo poznalem jednego tatuatora i nauczyl mnie podstaw tak wiec po jakic 10000000 milionach wzorow na swinskiej skurze zaczelem robic taty....sobie:) i wtedy dopiero zaczelem zauwazac triki i inne bajery jakie mozna robic(bo jednak prawdziwa ludzka skura inaczej reaguje na tusz niz swinska.)potem podjalem sie pierwszego klijeta i jakos przelamalem ten strach(bo balem sie ze jak cos spierdziele to ktos bedzie skaleczony do konca zycia)ale po wszystkim okazalo sie ze nie ma sie czym martwic i jest git z tym nastawieniem zaczelem robic wiecej wzorkow i teraz juz jestem pewien umiejetnosci ale tak jak powiedzial admin zawsze bym cos poprawil jak patrze na foty.ale to chyba dobrze bo jak bym spocza na laurach to bym sie wypalil pewnie.
mega problem mialem z chigiena bo to priorytet u mnie i zwiedzilem pelno forow i czytalem w necie zanim zaczelem tatulowac .po zakupie w sumie wszystkiego od chirurgicznego mydla po chirurgiczne mazaki do skury ,waszyny do czyszczenia i odkazania sprzetu zaczelo sie.i chociaz nie mam studia to duzo ludzi poleca mnie wlasnie ze wzgledu na higiene(no wykonanie tez jest zadowalajace heheeh)
moim mazeniem jest praca w studiu pod okiem profesjonalisty i poznanie studyjnych zwyczajow i zasad no i podszkolil bym sie od razu bo zawsze uczen zostaje ucznie do puki nie stanie sie mistrzem a ja jeszcze nim nie jestem.
w sumie tyle.
czytal lucjan szolajski:cool:
juni25or
08-22-2009, 12:28
Ja Wiem Czy Taka Siara ( Dropsik) Z Tą Strunówk ? Ja Swoja Pierwszą Mam Oprawioną W Ramke . Taka Pamiąteczka Terazjade Sprzetem Z C.t.f I Jestem Zadowolony
wujek116
11-06-2009, 17:11
Witam .tak czytam te wasze wypowiedzi i przyznam się że jakieś 2 lata temu zrobiłem sobie sam maszynkę do dziarania silniczek,prowadnica z długopisu i igła . odważyłem się zrobić sobie tatuaż taką maszynką nie powiem wyszło źle ale nie katastroficznie po tej przygodzie postanowiłem usprawnić swoja maszynkę i zakupiłem na allegro prawdziwe igły i jednorazowe dzioby w raz z tubami wszystko ładnie zmontowałem zrobiłem dziarki paru kolegom wyszło nawet fajnie moim i ich zdaniem . ale stwierdziłem że trzeba iść do przodu i zakupiłem cały zestaw w walizce do profesionalnego tatuowania kosztował mnie ten zestaw 1000 zł . próbowałem robić najpierw dziare na świńskiej skórce ale jakoś mi to nie idzie maszynka wydaje mi się nie poręczna i ciężka ogólnie jakaś klapa jak dla mnie i pytanie moje brzmi czy wy jak się przestawiliście z samoróbek na te profesionalne maszynki też mieliście takie odczucia jak ja mam teraz ?
iskender
11-06-2009, 17:15
ja miałem podobne odczucia wydawała się strasznie ciężka zle się ją trzymało w rekach a po paru minutach dziarania przerwa bonadgarstek mi wysiadał, ale się niezniechęciłem i dalej poparu tatuażach reka się przyzwyczaiła a i dziaranie owiele lepiej idzie niż samoróbką
hm ja to na poczatku chyba mialem problem z prosta linia przy konturze i pozniej musialem poprawiac, potem zaczely sie problemy z cieniem bo nie wiedzialem jak dobrze go polozyc, oczywiscie podstawowy problem to regulacja maszyny z tym sie troche borykalem i nawkurwialem zanim doszedlem do poprawnych ustawien bo niestety nie mialem nikogo kto moglby mi pomuc i prubowalem na sobie ale w koncu sie udalo
Ja z kolei największy problem miałem z ustawieniem mazyny, koniec z końców doszło do tego że zjarałem cewki (nagrzała się jak żelazko) a z przestawieniem się ze strunówki na profesionala to podobne odczucia - jakie to k***a było nieporęczne:D:D:D
ja wlasnie zaczynam i jestem w trakcie robienia swoej 3 dziarki i mialem problemy z ustawienim maszynki i wyraznie widac ze musze popracowac nad prosta kreska i zaczolem od normalej profesjonalnej maszynki lecz reka chyba mi sie jeszcze nie przyzwyczaila ale jest dobrze pozdro
Witam wszystkich, jak większość z nas ,zaczynałem podobnie , tyle ,że bez maszynki,ponad 20 lat temu, były to ostrzone na papierze ściernym igły do szycia lub ze struny,albo stalowej szczotki, potem wygładzane na ceramice i szkle,następnie owijało się je nicią tak by ustawić ile ma wystawać czubek ,no i nić trzymała tusz, całość mocowało się na zapałce i do roboty,po jakimś czasie ręka zaczęła chodzić niezgorzej niż byle jaka maszyna Chinka;), uczyłem się od starych garusów z dzielnicy,z czasem nauczyłem się techniki trapanki trójkątnie ostrzoną igłą,potem żyletki osadzane w drewnie tak,że wystawało może pół milimetra i tym pięknie robiło się włosy ,wykonywało się pewne szybkie cięcia ,a potem wcierało tusz,wtedy jedyny dostępny, to była Perła, albo akwarelki takie w kołeczka jak tabletki, robiło się też z sadzy angielskiej i rozcieńczało na szarym mydle, sadzą rozcieńczaną na szarym mydle robiło się również mieszanki do cieni i mgiełek ,wychodziły czasami lepiej, niż na tuszu, metodę drapanki i żyletki sporadycznie stosuję do dziś .Potem, po kilku latach zrobiłem sobie maszynkę rotacyjną z silniczka od ruskiej golarki ,a jako prowadnicę wykorzystałem antenę teleskopową od radia, działało super ,żadnego bicia na boki, jak się pokazały pierwsze igły do lutowania to zacząłem ich używać.Od paru lat pracuję na na cewkach ,a obecnie na Workhouse ,ale muszę przyznać ,że ciężko było mi się przestawić na maszyny cewkowe i nie raz tęsknię do swojej starej antenówki.Kusi mnie nadal rotacyjna, i chyba skuszę się na Cheyenne Hawk , trochę to kosztuje:(,ale cóż, pasja przeważnie kosztuje i dla pasji warto żyć:)
pitrek681
12-07-2009, 06:59
ja zaczynam na zwyklej maszynce nie moge sie pochwalic jak kolega z tak szeroka znajomoscia w tej tematyce ale widze maszynek miales co nie miara a take stare oldschool polskie to tak na powaznie mieli tylko wiezniowie i marynarze? jakie to motywy czy ktorys z takich ta2 mozna nazwac dzielem sam w sobie pomijajac strone techniczna?:P
zaczynalem jakies 12 lat temu od maszynki skonstruowanej przy pomocy silniczka od magnetofonu, dlugopisu, zaworka z zapalniczki i struny od gitary i kumpla ktory spedzil kilka lat w pudle. tak jechalem przez jakies 2 lata, udoskonalajac ten wynalazek najlepiej jak moglem, kombinujac z iloscia igiel itp. potem kupilem wreszcie moja pierwsza maszyne (nie wiem nawet co to bylo- napewno nie chinol, bo10 lat temu dostep do nich byl raczej utrudniony). dochodzilem malymi kroczkami do jakiejs tam wprawy, nastepnie kupilem sprzet workhouse i zaczelo sie dziac nieco lepiej, bo maszyna byla dobrze ustawiona i zauwazylem ze mozna zrobic wiecej niz sie wydawalo. ostatnie kilka lat spedzilem (i nadal spedzam) w Anglii w salonie tatuazu.nasze studia czesto goszcza znanych artystow jak np Sid Siamese czy Brett Zarro- kontakt z najlepszymi tatuatorami pomoga mi zrozumiec techniki tatuazu, sposoby na cienie,kolory itp (moi szefowie posiadaja 13 salonow tatuazu w kilku krajach - ostatnio otworzyli ''13 Ink Tattoo'' w Liverpoolu-pracuje tam miedzy innymi Dan Gold z London Ink) .staram sie wyciagac dla siebie jak najwiecej to tylko mozliwe i po prostu korzystac z mozliwosci jakie mam. nie mowie tego wszystkiego zeby sie chwalic ze znam tego i tego, chodzi jedynie o to ze zajebiscie trafilem i jestem z tego powodu bardzo zadowolony:)
a ja zaczynam teraz:D i nie ma co więcej pisać:) teraz można dostać wszystko a w planach tez mam pomysł emigracji za granice, ale to jeszcze trochę czasu mam dopiero (albo aż) 20 lat i zobaczymy co to będzie ale jedno wiem że, jeśli chodzi o dziarki chce pokazywać jak najlepszy poziom no i starać się być najlepszym w tym co robię (chyba każdy do tego dąży) :cool:
chwalić się co niema więc się nie pochwalę że zabawę zacząłem po tamtej stronie co koledzy wyżej pomoc mieli. rok 93 ,prawie pięć latek pracy twórczej owocowało około 250 300 dziar początki też igła sadza drapanka itp.Na zewnątrz trochę robiłem cewkową ale to początki były zero internetu maszyna z odzysku podejrzane tusze itp.cierpliwości brakło i obowiązki wzywały więc zaniechałem z czasem robienia.Ale sentyment został i fajne wspomnienia zawsze mnie bardziej rajcowało tatuowanie kogoś niż siebie zresztą siebie to potraktowałem jako poligon doświadczalny.:D
natallica777
04-26-2010, 11:35
Zaczęłam od swojej stopy. Niestety z wszystkich punktów na ciele wybrałam chyba ten najbardziej bolesny. do tej pory jakoś nie mogę się zabrać do poprawy tego dzieła;) Potem zostałam przymuszona (tak właśnie przymuszona) do zrobienia dziary na plecach u kumpeli, nie było źle. aktualnie jestem w trakcie poprawy;) i tak od tatuażu do tatuażu oczywiście przede mną jeszcze długa droga. A i trzęsące się ręce to był problem, teraz jestem bardziej pewna siebie. Myślę, że bardzo długo schodzi mi wykonanie tatuażu chwilami mam problemy z maszynką która chyba bardziej się męczy ode mnie. Myślę, że na samym początku zawsze jest jakaś ofiara która musi posłużyć za brudnopis;) Taki los.
Powered by: vBulletin Version 3.6.7