artstyles
06-17-2009, 12:22
Witam. Jestem gościem stawiającym pierwsze kroki w tatuażu. Zrobiłem setki wzorów na swińskiej skórze i stwierdziłem że nadszedł czas aby wypróbować swoich umiejętności.
Oczywiście zacząłem od siebie bo nie wyobrażam sobie jak można kogoś okaleczać nie mając pełnego zaufania do swoich umiejętniości. tatuaż wykonanłem profesjonalnym sprzętem, jednorazowymi akcesoriami przy zachowaniu maksymalnej sterylności jaką da się zachować w warunkach domowych. Co do techniki to oczywiście nie jestem zadowolony bo w niektórych miejscach pojechałem troche za głeboko ale całość nie wyglądała tak żle biorąc pod uwagę trudno dostępne miejsce jak i pewną dozę zdenerwowania. Ale nie w tym rzecz. Po wykonaniu tatuaż wyglądał spoko nic nie spóchł i nie był zaczerwieniony w koło, założyłem opatrunek z folii po godzinie go zdjąłem przemyłem mydełkiem i posmarowałem alantanem i wtedy się zaczęło. Ostry wyciek osocza wraz z barwnikiem zrobił się gruby czerwony w około i nie tylko blisko wzoru ale na całym ogolonym miejscu. Zmieniłem maść na bepanthen i to samo. Poczytałem forum i podsuszyłem go troche i znowy nasmarowałem ale jest to samo. Poczytałem więc troche forum i zastosowałem Tribiotic jest jakby troche lepiej zaczerwienienie znika ale nie wiem czy stosowanie do pielgnacji antybiotyku to dobry pomysł. Najśmieśniejsze jest to że zawsze używałem alantanu a mam wiele tatuaży i zawsze było dobrze. Myślicie że to uczulenie czy poprostu przeorałem skóre?
Oczywiście zacząłem od siebie bo nie wyobrażam sobie jak można kogoś okaleczać nie mając pełnego zaufania do swoich umiejętniości. tatuaż wykonanłem profesjonalnym sprzętem, jednorazowymi akcesoriami przy zachowaniu maksymalnej sterylności jaką da się zachować w warunkach domowych. Co do techniki to oczywiście nie jestem zadowolony bo w niektórych miejscach pojechałem troche za głeboko ale całość nie wyglądała tak żle biorąc pod uwagę trudno dostępne miejsce jak i pewną dozę zdenerwowania. Ale nie w tym rzecz. Po wykonaniu tatuaż wyglądał spoko nic nie spóchł i nie był zaczerwieniony w koło, założyłem opatrunek z folii po godzinie go zdjąłem przemyłem mydełkiem i posmarowałem alantanem i wtedy się zaczęło. Ostry wyciek osocza wraz z barwnikiem zrobił się gruby czerwony w około i nie tylko blisko wzoru ale na całym ogolonym miejscu. Zmieniłem maść na bepanthen i to samo. Poczytałem forum i podsuszyłem go troche i znowy nasmarowałem ale jest to samo. Poczytałem więc troche forum i zastosowałem Tribiotic jest jakby troche lepiej zaczerwienienie znika ale nie wiem czy stosowanie do pielgnacji antybiotyku to dobry pomysł. Najśmieśniejsze jest to że zawsze używałem alantanu a mam wiele tatuaży i zawsze było dobrze. Myślicie że to uczulenie czy poprostu przeorałem skóre?